Opinie - mieszkańcy

Klimat, ekosystem, leśnictwo

To jeszcze nie jest gospodarka rabunkowa, ale...

Sławomir Kubisa - Inicjatywa Leśna Utrata
O tym, jak presja cenowa przemysłu meblarskiego spycha polskie leśnictwo na niebezpieczną granicę wydolności ekologicznej.

Współczesny konflikt wokół polskiego leśnictwa i sektora drzewnego ogniskuje się wokół fundamentalnego pytania o granice eksploatacji przyrody w imię wzrostu gospodarczego. Kluczowym mechanizmem napędzającym tę dyskusję jest bezwzględne oczekiwanie krajowego przemysłu, aby Lasy Państwowe zabezpieczały sto procent jego stale rosnącego zapotrzebowania, co wiąże się z ogromną presją cenową na państwowego monopolistę.

Choć brakujący surowiec teoretycznie można by importować, barierą okazują się koszty transportu i wyższe ceny na rynkach zewnętrznych. W efekcie biznes, motywowany chęcią utrzymania wysokiej rentowności, woli naciskać na Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz leśników, aby rezygnowali z ochrony cennych przyrodniczo obszarów na rzecz intensyfikacji lokalnych wycinek. Takie podejście z perspektywy ekonomii i ekologii niebezpiecznie ciąży ku gospodarce rabunkowej, w której koszty środowiskowe taniego drewna są przerzucane na całe społeczeństwo.

1. Rentowność przemysłu a „tanie polskie drewno”

Polska jest potęgą meblarską i przetwórczą, ale ta potęga w dużej mierze wyrosła na dostępie do surowca, który przez lata był tańszy i łatwiej dostępny niż na Zachodzie. Przemysł (tartaki, producenci płyt MDF, fabryki mebli) argumentuje, że przy obecnych kosztach energii, pracy i logistyki, rentowność ich produkcji w Polsce wisi na krawędzi. [1]

Gdyby musieli zaimportować brakujące miliony metrów sześciennych (np. ze Skandynawii czy Niemiec), koszt transportu i wyższa cena bazowa surowca drastycznie obniżyłyby ich konkurencyjność na rynkach światowych. Dlatego dla biznesu „import nie jest rozwiązaniem” – wolą lobbować za maksymalnym wycinaniem na miejscu, bo to po prostu utrzymuje ich margines zysku.

2. Geopolityczna pułapka surowcowa

Problem pogłębił się po 2022 roku. Wcześniej wspomniana Białoruś oraz Rosja były gigantycznym „wentylem bezpieczeństwa”. Stamtąd do Polski (i całej UE) płynęły miliony metrów sześciennych taniego drewna i półproduktów. Po nałożeniu sankcji ten kurek został całkowicie odcięty. [2]

Przemysł stracił tanie źródło zewnętrzne, a jego moce przerobowe i apetyt na surowiec nie zmalały. W efekcie całe to ssanie rynkowe przeniosło się na Lasy Państwowe, potęgując presję na zwiększanie limitów wycinek w kraju. Certyfikacja FSC (i jej czasowe wycofywanie przez niektóre dyrekcje LP) wpłynęła na tę cenową i wizerunkową wojnę.

3. Konflikt z MKiŚ o 20% wyłączeń

To, co obecnie obserwujemy na linii Przemysł Drzewny – Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ), to dokładnie zjawisko, o którym mowa była wcześniej. Rząd zobowiązał się do wyłączenia z gospodarki surowcowej 20% najcenniejszych przyrodniczo lasów (stare puszcze, lasy wodochronne, wokół uzdrowisk). [3, 4]

Dla ekologów to absolutne minimum w dobie kryzysu klimatycznego. Dla przemysłu drzewnego to „katastrofa”, która zmniejszy podaż surowca o kilka milionów $m^3$. Lobby drzewne wprost alarmuje, że ograniczenie wycinek doprowadzi do upadłości fabryk i zwolnień grupowych. Finansowy interes korporacji stawia więc tamę ochronie przyrody, próbując wymusić traktowanie lasu niemal wyłącznie jako „plantacji desek”. [4, 5, 6]

4. Ryzyko gospodarki rabunkowej

Takie podejście niebezpiecznie ciąży ku gospodarce rabunkowej, nawet jeśli formalnie odbywa się w ramach tzw. Planów Urządzenia Lasu. Kiedy priorytetem staje się zaspokojenie 100% potrzeb rozpędzonego przemysłu za wszelką cenę, zaczyna brakować miejsca na:

  • Retencję wody w lasach (niezbędną przy suszach),

  • Ochronę bioróżnorodności starych drzewostanów,

  • Funkcje społeczne i rekreacyjne lasów. [3, 6, 7]

W ten sposób koszty środowiskowe tanich mebli czy płyt są przerzucane na polskie społeczeństwo, które traci bezcenne ekosystemy, podczas gdy zyski z finalnego produktu zostają w kieszeniach prywatnych koncernów i przetwórców.

Podsumowanie

Wniosek jest następujący: nacisk na to, by Lasy Państwowe były jedynym i tanim gwarantem surowca dla stale rosnącego przemysłu, to prosta droga do dewastacji polskiej przyrody. Okazuje się, że polski model meblarski oparty na przewadze „taniego surowca i taniej pracy” właśnie wyczerpuje swoje możliwości i wymaga głębokiej transformacji.


[1] https://www.globalwoodmarketsinfo.com

[2] https://firmylesne.pl

[3] https://www.globalwoodmarketsinfo.com

[4] https://www.globalwoodmarketsinfo.com

[5] https://www.drewno.pl

[6] https://www.nik.gov.pl

[7] https://pracownia.org.pl

[8] https://gazetalesna.pl

[9] https://gazetalubuska.pl